Polska rampa dla marsjańskiego łazika ExoMars przeszła testy. Zjazd z przechylonego lądownika
Polska firma Astronika zakończyła testy systemu, po którym europejski łazik Rosalind Franklin zjedzie z lądownika na powierzchnię Marsa. W centrum ALTEC w Turynie bliźniaczy model łazika zjechał po polskiej rampie ponad 20 razy, w tym z lądownika przechylonego o 20 stopni. Start misji ExoMars zaplanowano na październik 2028 r. – poinformowała 16 października 2026 r. agencja PAP.
Jedna szansa na Marsie
Zjazd z lądownika to jeden z najbardziej krytycznych momentów misji. Łazik ważący ok. 300 kg musi bezpiecznie opuścić platformę, a na Marsie nie ma już możliwości naprawy. Według PAP szefowa zespołu łazika w ESA Erica Zekri podkreślała, że po zjeździe nie ma odwrotu, więc ten etap musi przebiec bezbłędnie.
Astronika zaprojektowała autonomiczny system zjazdu (ang. egress system). Składa się z dwóch zestawów ok. 3-metrowych aluminiowych ramp – z przodu i z tyłu lądownika. Rampy rozkładają się automatycznie, a o wyborze kierunku zjazdu zdecydują operatorzy na Ziemi na podstawie zdjęć z orbity. – „Projektowaliśmy go ze świadomością, że na Marsie będzie miał tylko jedną szansę” – mówił PAP kierownik projektu Maksymilian Gawin.
Jak symulowano marsjańskie warunki?
- Grawitacja – jedno ze stanowisk przenosiło dwie trzecie ciężaru łazika, bo przyciąganie na Marsie jest ok. trzy razy słabsze niż na Ziemi.
- Trudny teren – lądownik przechylano o 20 stopni, a pod rampami umieszczano przeszkody, np. głazy i strome zbocze. Według firmy łazik za każdym razem zjechał z obu stron.
- Powtarzalność – sam mechanizm rozkładania testowano prawie 100 razy.
- Czystość biologiczna – system przeszedł redukcję mikrobiologiczną, by nie przenieść ziemskich mikroorganizmów na Marsa.
Wcześniej, latem 2026 r., rampy przeszły kilkutygodniowe testy termiczno-próżniowe we włoskim ośrodku Criotec, odtwarzające mróz i niemal próżnię, oraz testy wibracyjne symulujące start rakiety w zakładach Airbusa w Friedrichshafen.
Po co łazik jedzie na Marsa?
Rosalind Franklin to łazik Europejskiej Agencji Kosmicznej z programu ExoMars, nazwany na cześć badaczki, której zdjęcia rentgenowskie pomogły ustalić budowę DNA. Jego głównym zadaniem jest szukanie śladów dawnego życia. Będzie pierwszym łazikiem, który pobierze próbki z głębokości do 2 m – spod przypowierzchniowej warstwy, w której promieniowanie niszczy związki organiczne. Celem jest Oxia Planum, rejon, w którym w przeszłości była woda.
Lot potrwa ponad rok, a lądowanie przewidziano ok. dwa lata po starcie. Przez cały ten czas rampy pozostaną złożone i zablokowane. Po lądowaniu muszą zadziałać w temperaturze kilkudziesięciu stopni poniżej zera i w atmosferze ponad 100 razy rzadszej niż ziemska.
Polski udział w misji
Astronika pracuje w europejskim konsorcjum: głównym wykonawcą misji jest Thales Alenia Space, a platformę lądownika buduje Airbus. Polski zespół przygotowuje też rozkładany maszt antenowy (Antenna Deployable Boom) do łączności łazika z lądownikiem; według firmy przeszedł on już testy kwalifikacyjne i odbiorcze. Projekt wspierają Ministerstwo Rozwoju i Technologii, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Polska Agencja Kosmiczna (POLSA).
Warto pamiętać, że to informacje z komunikatu producenta przekazane przez PAP. Ostatecznym sprawdzianem będzie dopiero zjazd na Marsie, planowany na ok. 2030 r. Więcej wiadomości ze świata nauki znajdziesz w dziale Aktualności.
Źródła i daty
- PAP – Nauka w Polsce, „Polski mechanizm w drodze na Marsa” – 16.10.2026 – na podstawie komunikatu Astroniki; źródło cytatów i danych z testów w ALTEC.
- PAP – Nauka w Polsce, „Marsjański łazik ESA będzie jeździł po polskiej rampie” – 22.07.2026 – testy termiczno-próżniowe i wibracyjne.
- ESA – program ExoMars – strona misji; dostęp 16.10.2026.
Zdjęcie wyróżniające: prototyp łazika ExoMars pokazany w 2009 r. (to nie jest obecny model lotny ani rampa Astroniki). Fot. Mike Peel (www.mikepeel.net), kadr PhilipTerryGraham, licencja CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons; kadrowanie Biomist.