Wykrywanie sztucznych barwników, czyli jak nas oszukują producenci żywności

Do napisania tego krótkiego artykułu skłoniła mnie skarga na pewnym forum o fałszywym brązowym cukrze. Otóż niezadowolona ta pani kupiła brązowy cukier, który okazał się zabarwiony z wierzchu, po zalaniu wodą cukier tracił kolor i stawał się biały, zaś woda przybierała brązowy kolor. Ponieważ jednak wielu ludzi nie kieruje się rozsądkiem, tylko chwytami marketingowymi, łatwo jest dać się nabrać na wiele nieuczciwych praktyk różnych producentów. Ale można w wielu przypadkach samemu stwierdzić, czy producent nas nie oszukuje. Wiele bowiem wyrobów jest robionych tak, by sprawiać wrażenie lepszych, niż są w rzeczywistości. Ale to, że coś wygląda ładnie, nie znaczy, że jest wysokiej jakości, gdyż nie wygląd o tym decyduje. Ponadto ludzie ulegają pewnym modnym trendom, które w większości nie mają uzasadnienia racjonalnego. Np. nie schudniemy kilkunastu kilogramów tylko od tego, że będziemy pić czerwoną herbatę. Biały cukier jest zły, więc ludzie chętniej kupują np. cukier brązowy. I tutaj jest pies pogrzebany! Pamiętajmy, że gdy coś staje się modniejsze, to cena rośnie i można zarobić znacznie lepiej. Z tego powodu często jesteśmy oszukiwani. Zakładam, że większość czytelników wie, że cukier zarówno biały jak i brązowy czy złocisty są z chemicznego punktu widzenia tym samym, czyli sacharozą. Tak jak woda z kałuży, z kranu, z jeziora, z rzeki czy z chmur jest zawsze wodą, H2O, tak samo cukier to zawsze sacharoza. Biały cukier jest bowiem cukrem rafinowanym, to jest oczyszczonym z zanieczyszczeń, które się do niego przedostają podczas produkcji z materiału roślinnego. Te zanieczyszczenia nadają mu barwę złocistą lub brązową. Warto tutaj wspomnieć, że cukier złocisty, czyli nierafinowany cukier buraczany, dominował w Polsce do lat 70-tych, gdyż wtedy cukrownie nie rafinowały cukru.

Jednakże jesteśmy oszukiwani częściej, niż nam się wydaje. Wynika to z faktu, że coś, co ładnie wygląda, kojarzy się z lepszą jakością. Ale wygląd a jakość nie zależą zbytnio od siebie. Choć trudno w to uwierzyć, to jednak nawet większość herbat wypijanych co dnia nie posiada swego naturalnego koloru! Nieważne, czy pijemy herbatę czarną, zieloną, czerwoną, owocową czy ziołową, każda może zawierać dodatek sztucznego barwnika. Co ciekawe, barwnik może mieć zupełnie inny kolor niż herbata, którą „uszlachetnia”. np. czerwone herbatki owocowe mogą zawierać barwnik zielony, który po pełnym zaparzeniu herbaty nadaje jej odpowiedni odcień. W naszych herbatach znajdziemy jeszcze barwniki czerwone, fioletowe a nawet brązowoczarne. Barwnik ten jest napylony na liście lub na torebkę herbaty ekspresowej. Jako że jest on na powierzchni to rozpuszcza się w pierwszej kolejności, w przeciwieństwie do składników zawartych w liściach herbaty, które muszą dopiero zostać wyekstrahowane przez gorącą wodę. Biorąc torebkę herbaty wilgotnymi rękami możemy się spodziewać dwóch rezultatów: albo na naszych dłoniach nic nie pozostanie albo pojawią się kolorowe plamy lub punkty (zielone, czerwone, fioletowe, czarne itp). Ten drugi rezultat świadczy o tym, że herbata jest podkoloryzowana. Barwniki mają bardzo dużą siłę barwy, a to oznacza, że nawet mikroskopijne ilości barwników, których nawet nie widać gołym okiem, są w stanie w przykry sposób zemścić się np. na ubraniu osoby z nimi pracującej, a czym zapewne przekonał się każdy kto miał do czynienia z barwnikami! Niestety, sam nie jestem wyjątkiem, zniszczyłem sobie wiele ubrań pracując z barwnikami. Ponieważ barwnik rozpuszcza się w mgnieniu oka, to łatwo go zauważyć zalewając herbatę wodą, nawet niezbyt ciepłą. Po prostu w chwili zalewanie od razu pojawia się barwa, a dopiero po chwili pojawia się smuga składników wymywanych z herbaty z typowym dla nich kolorem. Tak więc, skoro ich wykrycie jest tak proste, to zapraszam do poeksperymentowania z różnymi herbatkami. Jestem ciekaw Waszych rezultatów!

Jednakże w prosty sposób możemy wykryć barwniki nie tylko w herbatkach. Bardzo łatwo jest zidentyfikować sztucznie kolorowane soki! A raczej „soki”. W tym przypadku potrzebujemy r-ru prostych do zdobycia wodorotlenku sodu (NaOH, soda kaustyczna, znana ostatnio głównie pod nazwą kret do rur) lub wodorotlenku potasu (KOH, potaż żrący/kaustyczny). łyżeczkę tych składników rozpuszczamy w zimnej wodzie,  a jeśli ich brak, to wystarczy w ciepłej wodzie rozpuścić trochę sody oczyszczonej. Zanim jednak przejdziemy do badania, musimy się nauczyć rozpoznawać zachowanie barwników naturalnych. Naturalnymi barwnikami owoców, kwiatów czy nawet czerwonej kapusty są antocyjany. Są one wskaźnikami pH. Przecież chyba każdy miał za zadanie do szkoły zrobić papierki wskaźnikowe na wywarze z czerwonej kapusty! Fioletowy ten papierek w kwasach staje się czerwony, zaś w zasadach zielony. A co by było, gdyby do czerwonego barszczu zamiast kwasku cytrynowego wpadła nam soda oczyszczona? Barszcz zaczął przypominać bardziej zupę szczawiową lub szpinakową… Ale wróćmy do soków. Postarajmy się o trochę domowego soku, czy to ze słoika z piwnicy, czy też ze świeżych owoców. W każdej rodzinie jest jakaś babcia Antonina lub ciocia Trudzia, która ma piwnicę pełną przetworów. Zatem jeśli mamy już sok, to dodajmy do niego kroplami r-ru zasady lub sody oczyszczonej i mieszajmy. W pewnej chwili barwa czerwona zmienia się na zieloną. Jeśli sok ma zbyt mocny kolor, to rozcieńczmy go najpierw wodą, by lepiej widzieć zmianę barwy. Gdyby do zielonego soku dodać np. kwasku cytrynowego czy octu, to w pewnym momencie powróciłby kolor czerwony. Jak wiemy, owoce zawierają sporo kwasów organicznych, więc antocyjany mają kolor czerwony, tak jak zabarwił się papierek z kapusty w obecności kwasku cytrynowego (może być sok z cytryny by bardziej się o tym przekonać). A teraz wykonajmy te same próby z sokami ze sklepu, czy to z kartonu, czy to z butelki. Jeśli barwa zmieni się na zieloną, to nasz sok jest ok. Jeśli nastąpi zmiana barwy, ale uwaga, nadal przebija przez niego kolor czerwony, to ta mieszanka barw spowodowana jest obecnością barwnika sztucznego. Sztuczne barwniki dodawane do produktów spożywczych nie są wskaźnikami pH, dlatego zachowują barwę nawet w zasadowym środowisku. No to w jakich sokach ciągle przebija kolor czerwony? Tutaj też jestem ciekaw, jakie wyniki wam wyjdą, aczkolwiek wiem, których nie kupować. Rok temu szykując się do prezentacji właśnie na ten temat kupiłem w pewnym supermarkecie tani syrop wiśniowy oraz naturalny sok. syrop nie był czuły ani na zasadę, ani na kwas, a to oznacza, że był sztucznie barwiony. Po przeczytaniu etykiety okazało się, że jest to barwiona woda z cukrem, kwaskiem cytrynowym, konserwantami i wzmacniaczem smaku. Ponadto zawierał UWAGA: 0,1% soku z wiśni! A to oznacza, że 1 litr soku z wiśni służy do otrzymania 1ooo litrów tego syropu. czemu zawdzięczał wiśniowy kolor? Obecności 2 sztucznych barwników, które nie tylko nadawały barwę, ale także osłabiały koncentrację. Czyli syrop nie dość że nie jest syropem owocowym, to jeszcze ogłupia.

Takie graniczne ilości soków z owoców znajdziemy też w innych sokach czy syropach, np. malinowych o czym świetnie mówi pan Tomasz Olbratowski w swoim felietonie:

PS czy napoje gazowane o smaku owocowym zmieniają barwę po dodaniu zasady? Wkrótce dorzucę tutaj fotki a może nawet filmik z mojego eksperymentowania z herbatą czy sokami.

Kategorie: Artykuły chemiczne,Chemia,Ciekawostki chemiczne,Ciekawostki z chemii i nauk przyrodniczych,Doświadczenia chemiczne

2s Komentarzy

  1. Mój 4 letni wówczas syn wrzucił do szklanki z zimną wodą torebkę herbaty i woda zminiła kolor. Miało to miejsce 8 lat temu. Herbaty są barwione nie od dzisiaj. A dziś właśnie postanowiliśmy powtórzyć doświadczenie. Pytanie jednak brzmi: czy w zimnej wodzie nie zachodzi jednak jakiś efekt zabarwienia związany z samą herbatą (oczywiście niepapraną )

Pozostaw odpowiedź