Satelity pomogą zbadać miasto sprzed 2 tys. lat w Egipcie. POLSA i UJ pracują w El Darazya

0

Eksperci Polskiej Agencji Kosmicznej (POLSA) i archeolodzy z Uniwersytetu Jagiellońskiego łączą zdjęcia satelitarne z pomiarami terenowymi, by zbadać miasto sprzed dwóch tysięcy lat na stanowisku El Darazya w Egipcie. Metoda ma szybciej wskazać dawną zabudowę i ograniczyć ingerencję w ziemię. O pracach poinformowała 31 października 2026 r. PAP, a wyniki analiz nie zostały jeszcze opublikowane.

Co kryje się w El Darazya?

Stanowisko leży na śródziemnomorskim wybrzeżu Egiptu, około 100 km na zachód od Aleksandrii. Znajduje się w rejonie Marina el-Alamein, znanym dziś głównie z kurortów. Pozostałości miasta z okresu hellenistyczno-rzymskiego zaczęto tu badać jesienią 2021 r., o czym pisał w czasopiśmie „Architectus” Rafał Czerner z Politechniki Wrocławskiej. Około 4 km dalej leżą dobrze znane ruiny Marina el-Alamein. Podobieństwa architektury i techniki budowlanej wskazują, że obie osady istniały w tym samym czasie.

Naukowcy UJ dokumentują w El Darazya fragmenty zabudowy mieszkalnej, elementy infrastruktury i podziemne cysterny na wodę. Chcą m.in. sprawdzić, jak żyli tu dawni mieszkańcy i jaki obszar zajmowało miasto. Podczas pierwszego sezonu znaleziono też dwa przenośne wapienne ołtarze tzw. rogate, świadectwo tutejszych kultów.

„Karawany, które szły przez pustynię, traktowały to miejsce pewnie trochę tak, jak obecnie traktuje się miejsca obsługi pasażera” – opisał PAP dr Radosław Gurdak z POLSA. Podróżni uzupełniali tu wodę i jedzenie, a miasto dzięki temu się rozwijało.

Co widać z orbity?

Teledetekcja to badanie terenu bez kontaktu z nim, najczęściej za pomocą zdjęć z satelitów i samolotów. Dla archeologa liczą się subtelne ślady: regularne linie, różnice w barwie gruntu lub w roślinności. Mury przykryte cienką warstwą piasku mogą zdradzać swój przebieg, choć nie widać ich gołym okiem z poziomu ziemi. Sporo zależy od pory roku, oświetlenia i rozdzielczości zdjęcia.

W El Darazya nie chodzi jednak o samo oglądanie obrazów. Archeolodzy wskazują obszary, które ich interesują, a eksperci POLSA mierzą je w terenie. Dzięki temu można dopasować to, co znaleziono na ziemi, do tego, co widać z góry. Takie punkty odniesienia pozwalają później odczytywać zdjęcia także tam, gdzie nikt jeszcze nie kopał. Odpowiednie obrazy zostały już wyselekcjonowane.

Dlaczego to ma przyspieszyć wykopaliska?

Teren liczy około dwóch–trzech hektarów. „Dzięki analizom zdjęć satelitarnych będziemy mogli ograniczyć koszt i czas prowadzonych tutaj prac” – wyjaśnił Gurdak. Jak dodał, z góry szybciej da się wskazać najbardziej obiecujące budowle, a technologie nieinwazyjne ograniczają użycie cięższego sprzętu w cennym miejscu.

Jest też powód bardziej przyziemny. Marina el-Alamein to obszar turystyczny, a zarazem strefa wojskowa z zakazem lotów dronami. Tańsza fotografia z niskiego pułapu, powszechna dziś na wykopaliskach, nie wchodzi tu w grę, więc dane satelitarne zyskują na znaczeniu.

Polacy w Marina el-Alamein to nie nowość

Polskie wykopaliska w tym rejonie sięgają lat 80. XX w., kiedy kierował nimi prof. Wiktor A. Daszewski z Uniwersytetu Warszawskiego. Znane ruiny odkryto przypadkiem podczas budowy kurortu. Pracowały tam kolejne pokolenia archeologów, konserwatorów i architektów. Obecna współpraca odbywa się w ramach Polsko-Egipskiej Misji Konserwatorskiej El Darazya – Marina el-Alamein. Według POLSA obrazy satelitarne mają też pomagać w rozpoznawaniu historycznych i współczesnych cech krajobrazu oraz w śledzeniu zmian wokół zabytków.

Połączenie teledetekcji, fotogrametrii i pomiarów terenowych ma dać m.in. modele 3D dawnych budynków. Mogą się one przydać w ochronie dziedzictwa i w opowiadaniu o nim turystom. Więcej polskich badań w Afryce opisaliśmy w tekście o pierwszym sezonie archeologów w Serengeti. Inne nowe metody spoglądania w starożytny Egipt znajdziesz w artykule o błękicie egipskim oraz w dziale Człowiek i archeologia.

Ograniczenia

To zapowiedź metody, a nie wynik. Nie ma jeszcze opublikowanej analizy ani mapy zasięgu miasta. Komunikaty nie podają, z jakich satelitów pochodzą zdjęcia i jaka jest ich rozdzielczość. Obraz z orbity nie zastąpi wykopalisk. Wskaże co najwyżej miejsca warte sprawdzenia, a każdą taką anomalię trzeba potwierdzić w terenie. Nie wiadomo też na pewno, jak nazywało się w starożytności sąsiednie miasto. Badacze rozważają nazwy Antiphrai i Leukaspis, ale to nadal hipoteza.

Źródła i daty

Zdjęcie wyróżniające: ruiny znanego stanowiska Marina el-Alamein, 2017 r. – zdjęcie poglądowe, nie przedstawia El Darazya. Fot. Roland Unger, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons; kadrowanie Biomist.

Oceń ten post
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Masz przemyślenia? Napisz komentarz!x